Zamknij
REKLAMA

Pracodawcy Pomorza i ambasador Edgars Bondars przybliżają Łotwę

13:01, 15.05.2018 | Anna Kłos
REKLAMA
Skomentuj

Od kiedy w kwietniu linie AirBaltica uruchomiły stałe rejsy samolotowe z Rygi do Gdańska, ambasador tego kraju w Warszawie pojawia się u nas częściej. Ostatnio 26. kwietnia otworzył spotkanie biznesowo-turystyczne   polsko-łotewskie, które odbyło się w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w Gdańsku na Ołowiance. Event ten wspierali i w nim uczestniczyli Pracodawcy Pomorza. 

Przy tej okazji udało nam się porozmawiać z P. Ambasadorem:

Co łączy współczesną Łotwę z Polską?

Przede wszystkim historia. Łotwa, tak jak Polska, obchodzi w tym roku 100-lecie odzyskania niepodległości. Podobnie jak Polska miała w tym stuleciu trudne momenty – okupację hitlerowską, okres pozostawania pod wpływem Związku Radzieckiego i ponowne odrodzenie się w 1991 roku. Następnie przystąpienie do Unii Europejskiej i czas intensywnego unowocześniania i rozwoju gospodarki.

Wizyta w Gdańsku poświęcona jest przede wszystkim zaprezentowaniu potencjału eksportowego Waszego kraju i możliwościom podjęcia współpracy pomorskich firm z łotewskimi partnerami. Co Łotwa przede wszystkim mogłaby zaproponować?

Mamy około stu eksportowych specjalności z takich dziedzin jak: żywność (wysokiej jakości, ekologiczna), farmaceutyka, chemia, kosmetyki, elektronika, przemysł maszynowy, technologie informatyczne, logistyka a także bogatą ofertę turystyczną, szczególnie atrakcyjną, bo dla Polaków nasz kraj jest mało znany, choć łączy nas kilka wieków wspólnej historii.

 

Szczegóły dotyczące łotewskiej gospodarki przedstawili:

Elīna Branta – kierownik departamentu inwestycji, turystyki i eksportu w Ministerstwie Gospodarki. Zapoznała uczestników spotkania z łotewską wizją współpracy oraz głównymi kierunkami rozszerzenia eksportu i poszukiwania nowych inwestorów zagranicznych.

Līva Stūrmane z The Red Jacket, podmiotu reprezentującego zjednoczone, najlepsze marki eksportowe Łotwy. Wprowadzają one na rynek eksportowy  pierwszorzędne produkty, serwis, wiedzę oraz wartości solidnego, uczciwego biznesu.

Szlakiem pałaców, dworów i dworków

Jana Bergmane- dyrektor wykonawczy Stowarzyszenia Turystyki Kurzeme , menadżer turystyczny w Centrum Informacji Turystycznej Kuldīga Asociacja, zaprezentowała wartości turystyczne Kurlandii, krainy zachodniej Łotwy, czyli dawnych Inflant.

Łotwa dysponuje szeregiem atrakcyjnych tras turystycznych, myślę, że dla Polaka, w roku stulecia niepodległości, bardzo ciekawy może być szlak zabytków historycznych. Proponuję odwiedzić:

  • Największe portowe miasto Łotwy – Ventspils (po polsku Widawa). Wchodziło ono w skład Rzeczypospolitej Obojga Nardów aż do III rozbioru. Po II wojnie pachniało naftą i kasą, bo Rosjanie w latach 60-tych XX wieku umieścili tam końcówkę rurociągu przez który eksportowali na Zachód 40% swej ropy naftowej. Ale od roku 2002 postawili na rozwój swych portów, położonych na zachód od Petersburga (podobno na skutek pazerności łotewskiego nadmorskiego szejka, który opanował tę końcówkę rurociągu.) Teraz port żyje z eksportu węgla kamiennego. Ważnym śladem historii jest Zamek Zakonu Kawalerów Mieczowych (odpowiednik Malborka), w którym mieści się obecnie Muzeum Historii Miasta.
  • Pałac w Rundale, pochodzący z 18 wieku, taki łotewski Wersal. Ma 138 pokoi, zbudowany w stylu baroku według projektu Włocha Rastrellego, który projektował też pałace Petersburga, w tym słynny Pałac Zimowy. To była rezydencja księcia kurlandzkiego Ernsta Johanna Birona, który swe znaczenie i bogactwo zawdzięczał m. inn. protekcji żony cara. Po jej śmierci popadł w niełaskę i trafił na zesłanie. Ale po 20 latach udało mu się wrócić, odzyskać majętności i dokończyć budowę pałacu. W pobliżu - w Jelgavie (Mitawie) ten sam możnowładca wybudował pałac na Wyspie Zamkowej, gdzie jest kilkadziesiąt sarkofagów książąt kurlandzkich , w tym ostatniego mistrza Zakonu.
  • Liepaja (Lipawa) – dawna stolica Kurlandii. Stąd pochodzi pierwszy prezydent II RP Gabriel Narutowicz. Prócz potężnego poradzieckiego portu wojennego, miasto szczyci się bursztynowymi tradycjami – Bursztynowym Zegarem (jest to klepsydra w której przesypują się drobne bursztyny), najdłuższym na świecie bursztynowym sznurem korali - 123 metry, największymi (do roku 1912) na świecie organami( są w kościele Św. Trójcy), oraz Placem Róż. Po I wojnie światowej była to pierwsza tymczasowa stolica niepodległej Łotwy.

Gastronomiczne przyjemności Łotwy

Chleb jak u prababci

Do Gdańska przybył ze swymi wypiekami Juris Rudzitis- reprezentujący Piekarnię Lierezers, kierownik ds. eksportu. Jej wypieki to tradycyjne, zdrowe i naturalne produkty. Przede wszystkim chleb żytni i pszenny z naturalnych składników. Chlebuś jest robiony ręcznie a jego wytworzenie zajmuje od 35 do 40 godzin. Bez pośpiechu, bez konserwantów, tylko z żytniej (przeważnie) mąki, z łotewskich zbóż, na zakwasie. Jest tych chlebów kilkanaście rodzajów, różnią się dodatkami. Jest to zatem: chleb żytni słodko-kwaśny, chleb żytni królów, żytni z marchwią, tradycyjny łotewski, ale też o intrygujących nazwach: żytni Baron von Munchausen (ze specjalnego gatunku mąki), chleb młynarza „Borodino” (z kardamonem i kolendrą, kwadratowy), czy „Alberts”.

Podczas podróży po Łotwie można poznać zarówno dawną kuchnię kurlandzką jak niemieckie śniadanie (Rundstuck i Komm morgen wieder), średniowieczną kuchnię pałacową, przysmaki z pasieki, tradycyjny „lipawski dorszyk”. Po drodze nie należy omijać winiarni Kurlandii.

Łotysze do Polaków odnoszą się życzliwie. Ich język jest trudny, ale można się porozumieć po niemiecku lub rosyjsku (od razu trzeba poinformować, że jest się Polakiem, bo inaczej udają, że nie znają języka Puszkina i Putina), a z młodymi , szczególnie w miastach – po angielsku.

Anna Kłos

(Anna Kłos)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© gwe24.pl | Prawa zastrzeżone