Zamknij
REKLAMA

Jarosław Kotas: Moim celem jest powrót do II ligi

10:17, 15.05.2018 | K.G
REKLAMA
Skomentuj
fot. youtube - Sokół Ostróda TV

Rozmowa z Jarosławem Kotasem, do niedawna trenerem Gryfa Wejherowo, a obecnie szkoleniowcem Sokoła Ostróda.

Co może Pan powiedzieć zaskoczonym kibicom Gryfa? Decyzja o odejściu dla wielu była wręcz szokiem.

Mogę ich przeprosić, wiem, że pewnie liczyli, że zostanę do końca sezonu. Wiem, że obiecywałem, robić wszystko, żeby Gryf pozostał w II lidze. Mam do Gryfa i kibiców ogromny szacunek i wierzę, że beze mnie także się utrzymają. Ja jednak musiałem, trochę jak piłkarze na boisku, przewidywać sytuacje z pewnym wyprzedzeniem.

To znaczy?

W momencie, gdy skończyłby się ostatni mecz Gryfa, stałbym się bezrobotny. Kilka opcji wówczas by mi odeszło. A Sokół Ostróda był konkretny, ale potrzebował trenera na teraz, bo zespół zmierza do spadku i trzeba go przed nim uratować.

Czym Sokół Ostróda Pana przekonał? Zdaje się, że latem również miał Pan propozycje z innych klubów.

W ogóle w ostatnich latach kluby nawet z I ligi widziały mnie u siebie, ale znów problemem jest mój brak licencji. A Sokół ma naprawdę świetne warunki szkoleniowe. Myślę, że wiele drużyn z II, a nawet z I ligi mogłoby ich pozazdrościć Ostródzie.

Jaki są cele w Pana nowym klubie?

Teraz? Utrzymanie. Pozbieranie drużyny, która jest w rozsypce i pozostanie w III lidze. A potem – awans. I mówię to otwarcie. Jestem ambitnym człowiekiem, zarząd także chce iść wyżej, a ja jestem tu, aby im pomóc. Nie przyszedłem tutaj patrzeć na jezioro, tylko ciężko pracować na sukcesy.

Domyślam się, że nie opuściłby Pan szybko Gryfa, gdyby nie brak licencji UEFA Pro.

Pewnie tak. Przez to, że nie dostałem się do szkoły trenerów i tak bym musiał z Gryfa odejść po sezonie. A w Ostródzie potrzebowali mnie w roli, jak to się mówi, strażaka, by poukładał drużynę i pozostał z nią w lidze.

Szanse na tę licencję były zerowe? Po decyzji o braku przyjęcia do szkoły nie istnieje jakaś procedura odwoławcza?

Zapewne istnieje, w przypadku, gdy ktoś by się wycofał, pewnie zwolniłoby się jego miejsce, ale nie skorzystałem z tego. Mam zasadę, że nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą. A PZPN pokazał, że Kotasa nie chce.

O co chodzi w tej sytuacji? PZPN Pana nie lubi? Czy po prostu ma swoich kandydatów?

Nie wiem. Może związek uważa, że ode mnie lepiej znają się inni – obcokrajowcy, kobiety, czy trenerzy, którzy w życiu samodzielnie nie prowadzili drużyny. PZPN ma swoje priorytety, które ja mogę tylko zaakceptować. Ja i wielu innych, którzy się do szkoły trenerów nie dostali, bo jest ich setki, a może i tysiące. I niekiedy są to trenerzy, którzy, kolokwialnie mówiąc, na piłce zjedli zęby. I tu trzeba zadać sobie pytanie: dla kogo jest szkoła trenerów? Dla trenerów znających i kochających swoją pracę, czy dla kandydatów na trenerów?

Zdarzały się już zatargi ze związkiem?

PZPN pokazał, jak szanuje trenerów, na przykład gdy prowadziłem Aluminium Konin. Przed ostatnim meczem sezonu dostałem list, że mam się stawić w siedzibie związku, bodajże na jakieś szkolenie. Problem był w tym, że było to w czasie, gdy graliśmy mecz z Widzewem Łódź w Pucharze Polski. Odpisałem, że jako jedna sportowa rodzina, wiecie, że gram w tym czasie mecz i, że jeśli jako szkoła trenerów uważacie, że powinienem opuścić moją drużynę w ostatnim meczu sezonu, to taką szkołę należy chyba zamknąć. Wygraliśmy 1-0, a gola strzelił Grzegorz Lisewski, dziś trener Wikędu Luzino.

Czy to nie wyniki powinny świadczyć na korzyść trenera, który chce otrzymać licencję?

W PZPN-ie najwyraźniej cenią innych szkoleniowców. Ja może zbyt dużo gadam, jestem zbyt niepokorny dla nich, nie daje sobie wejść na głowę. Nie jestem alfa i omegą, ale trochę dużej piłki posmakowałem. Przede wszystkim – wytrenowałem samego siebie. Zanim zacząłem grać w Niemczech, przez 4 miesiące musiałem być sam dla siebie trenerem. Pracowałem wtedy w warsztacie samochodowym, a w piłkę grałem z innymi imigrantami, niekiedy po nocach. Sam siebie przygotowałem tak, że niedługo później grałem z Mistrzami Świata. Dziś piłka się zmieniła, warunki się zmieniły, ale jak widzę, gdy piłkarz kręci nosem na nie takie warunki, na złe buty, czy pogodę, to robi mi się słabo.

Wspomina Pan czasami, że nie jest do końca poważnie traktowany.

Są ludzie, którzy mówią o mnie „wariat, oszołom”, ale mam gdzieś takie komentarze. Niech pójdą zrobić taką pracę, jaką ja zrobiłem w Połchowie, Rumi czy w Wejherowie. Znajmy umiar i miejmy szacunek do tych, którzy coś zrobili, coś osiągnęli. Nie będę pouczał Gesslerowej, mimo że sam z zawodu jestem kucharzem, bo po prostu wiem, że zna się lepiej. Ale piłką żyję od zawsze, nie czuję żadnego kompleksu względem na przykład trenerów z Ekstraklasy.

Chciałby Pan wrócić do II ligi?

Chcę i to jest mój cel, mogę to otwarcie powiedzieć. Sokół Ostróda w pierwszej kolejności musi się utrzymać, ale jak to się uda, będziemy patrzeć w stronę II ligi. A jest przepis, który mówi, że trener, który ze swoim zespołem wszedł do II ligi, nie potrzebuje mieć UEFA Pro, więc w tym momencie zagrałbym na nosie PZPN-owi. Licencji UEFA Pro nie ma na przykład Adam Boros, pracujący od wielu lat w Olimpii Elbląg. My jednak najpierw patrzmy na to, żeby się utrzymać.

Boi się Pan o los Gryfa w tym sezonie?

Trochę tak. Może nie o samych piłkarzy, a bardziej o to, że mogą przyjść kontuzje, wykluczenia, a przed Gryfem decydujące momenty sezonu. Wierzę w tych chłopaków, zasługują na utrzymanie.

Których z graczy obecnej kadry żółto-czarnych widziałby Pan na wyższych szczeblach?

Mamy kilku fajnych graczy, ale mają oni już swoje lata. Gdyby Wicki miał 23 lata, parę zespołów już by się o niego biło, Ciarkowski z Wojowskim także prezentują wysoki poziom, ale też ich kariera nie potoczyła się na razie tak, jakby tego chcieli. Jeśli chodzi o młodych zawodników, to jest ich paru, ale szkoda, że Gryf nie ma drużyny rezerw, gdzie niektórzy juniorzy mogliby się ogrywać.

Myślał Pan, czy wróci Pan kiedyś do Wejherowa?

Wrócę – obiecałem chłopakom, że po ich ostatnim meczu będę na nich czekał z kawiorem i szampanem (śmiech). Liczę, że razem będziemy świętować utrzymanie Gryfa.

 

(K.G)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

gryfitagryfita

4 0

Szkoda trenera, ale niech mu się wiedzie jak najlepiej :) 11:54, 15.05.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

hanzlikhanzlik

1 0

Oby tak było - kawior i truskawki za utrzymanie Gryfa i Kotasa z Sokołem :) 14:24, 16.05.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

hanzlikhanzlik

0 0

Oczywiście kawior i szampan - tak miało być. Choć i truskawka nie zawadzi ;) 14:34, 16.05.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© gwe24.pl | Prawa zastrzeżone